Juz sam nie wiem czy to mentalnosc anglikow czy to kwestia agencji przez ktora pracuje.
- tydzien temu potwierdzilem blad w nagodzdzinach
- po tygodniu okazalo sie ze nie moga poprawic .
- ktos potwierdzil i poprosil o poprawienie,
- powiedzieli , ok poprawimy,
- po tygodniu okazalo sie ze nie moga poprawic. pogadaj z potwierdzajacym,
- potwierdzajacy ma cala korespondecje i nie rozumie o co chodzi – kabaret.
Jak to bylo? .. ‘od Anasza do Kajfasza’ jestem odsylany
juz sie chyba przyzwyczajam – to tylko pol godziny czekania na telefonie w kolejce, sluchasz muzyki i sobie cos robisz
Przychodnia
- o wynikach badan ktore przekazalem – pani nic nie wie w przychodni ‘no nie mam tego w komputerze’
anglia poprostu..
moze dlatego anglicy sa tacy zimni i opanowani – inaczej zwariowac by mozna
i moze dlatego 400k anglikow wyjechalo do innych krajow gdzie jest spokojniej i nie ma tego zaganiania pracoholizmu.
A spora czesc pracy ‘to przepychanie’ i ‘przepychanie’ spraw do przodu – jesli nie sprawdzisz na jakims etapie czy nie zostalo zrobione… nie zostanie zrobione .. albo bedzie czeekac bardzo dlugo.
Wyluzowany narod…